Dżiz, notka o Avangardzie powinna iść do kilku kategorii: Karina Show, ...})i({... oraz Palantki kochana. Pójdzie do Palantki kochana, bo to w końcu Avangarda... Mówiłam Joemu już 100 lat temu, że chcę multiple categories to nie dotarło...
Anyway, Avangarda, kulturalne odrealnienie. Czy kulturalne to nie wiem. Ja z rzadka jestem kulturalna, więc na Avangardę wyjątku nie zrobiłam. Ale odrealnienie było na bank. Dla mnie to było bardzo odrealnione. To było jak jakieś kolonie, jak jakieś krótkie wakacje. Jak obóz na Stebniku. Bardzo podobnie się czułam.
Oczywiście po pierwsze — Palantkowa działalność. W tym roku Karczma Pod Palantkami w stylu prehistorycznym. Czyli jaskinia, zasłony Dalajlamy, Flinstonowie na dekoracjach, samochód-kredka, dinozaur, mamut-zmywarka, jaskiniowy telewizor i gramofon (czy tam patefon). Był też Fred Flintstone rzucający kulą do kręgli i prawdziwe kręgle z butelek po coli. I pterodaktyl! I plakaty, których nie rozwiesiłyśmy :/. I Pebbles i Bam Bam :-). O czymś zapomniałam? No i oczywiście my. Dwie Wilmy, jedna Betty i pseudo-Fred, czyli Madziara i Basiak w białych ciuszkach, Anka w niebieskich, a ja w lamparcim wdzianku. Oprócz tego Basia miała jeszcze jedną sukienkę i strój barbarzyńcy, Anka też miała drugi strój, Madzia wystrzępiastą spódnicę, a ja miałam jaskiniową mysz.
Magda cośtam układa na zapleczu ;p
Bufet: całość
Fredzina
Zaczepno-obronna jaskiniowa mysz stołowa
Wycie w bufecie
Nasz bufet działał od 22 do 7-8 nad ranem. Wystartowałyśmy w nocy z czwartku na piątek. Wtedy na konwencie było jakieś 500 osób, pewnie w nocy jeszcze mniej, więc ruch był taki sobie, ale za to nasz wystrój, myślę, się podobał. No i miałyśmy laptopa z UltraStarem i milioncalowy telewizor plus wieżę, więc karaoke było TAKIE. A i żarcie schodziło. Kilka razy z Basiakiem jechałyśmy do sklepu po nowe zapasy. A droga była ciekawym doświadczeniem. Najpierw musiałyśmy się wyrobić. Bo dzień wcześniej jechałyśmy z Basiakiem po nalepki na samochód i błądziłyśmy dobre 40 minut w poszukiwaniu ulicy Koszykowej... A nalepek i tak nie było. Następnego dnia tylko 3 razy okrążyłyśmy Plac Konstytucji zanim trafiłyśmy ;-). Po tak traumatycznych podróżach musiałam się zrehabilitować jako GPS ;p (Genialny Pilot Samochodowy). W sumie mi się udało. Podczas pierwszej wycieczki do sklepu tylko 2 razy pojechałyśmy źle i szybko to naprawiłyśmy. Następne wycieczki już szły dobrze, potem tylko raz się rąbnęłyśmy, ale wyszłyśmy z tego :-).
Pierwszej nocy ja pojechałam do domu o 6, dziewczyny zostały do 7 i też wróciły. Kolejne noce już spędzałyśmy na konwencie. W sumie mijało szybko, tu tosty, tam zupka, tu woda, tam tymbark, kawa, herbata, baton, karaoke. W sumie w każdą noc nie było ani minuty spokoju :-). Ciągle przychodzili jacyś zmęczeeeniiii konwentowicze. Pośpiewać na US, pogadać. Ja się tam nie angażowałam w 100%, bo ja to tam z rezerwą podchodzę (czasami). Gadanie jak gadanie, ale wycie na US to mi szło :-). Może nie tak jak np na U-boocie (obecność Corvusa pomaga w US imho ;p), ale szło. Teraz mam zryte gardło ;D. Nyo. Jak już noc dobiegała do końca to zapuszczałyśmy Dra House'a i też się podobało :-).
Jedną z nocek spędziłyśmy w domu, a dwie pozostałe na terenie szkoły. Z piątku na sobotę położyłyśmy się spać o 9 na materacu na podwórku i pokimałyśmy do popołudnia. Z soboty na niedzielę spałyśmy w sleeproomie dla orgów. Chociaż my z Anką przysnęłyśmy na 3 (w sumie) krzesłach za barem!
Bebcio wpadło na Avę na piątkowy wieczór i większość soboty. Poszliśmy na konkurs prawda czy fałsz i na potterowski. Konkurs prawda czy fałsz był SUPER. Potterowski, hmm. Prowadziła go niby jakaś super Pani Pisarka, pytania i zadania fajne, twórcze, nowatorskie (kalambury, rozpoznawanie roślin i eliksirów), tya, ale jednak mi się nie podobało. Pani (imho nie ma Pań na konwencie, ale to był wyjątek). Miała urok niesympatycznej nauczycielki matematyki. I może w sumie by mi to się podobało, bo umiała wyegzekwować ciszę w sali, ALE! Nasza drużyna nazywała się żal, a na tablicy Pani napisała RZAL i po cichutku (jednak nie wystarczająco cicho; a może teatralnym szeptem?) skomentowała, że przez "rz", bo to specjalne panny. No to ja dziękuję. Co to za ocenianie ludzi po 30 sekundach pfff?? Ja wiem, że to bardzo ludzkie i takie tam, first impressions itd, ale moim zdaniem to było chamskie. I, oczywiście nikogo nie złapałam za rękę (ani, broń boże, za nic innego), ale mam wrażenie, że mimo że na konkursie uczestnicy wybierali sobie numery pytań, my dostawaliśmy wybitnie trudne. Chociaż może takie nasze szczęście pechowe. W każdym razie atmosfera imho nieciekawa, chociaż miłe czy zabawne chwile się zdarzały. Ja osobiście cieszę się, że udało nam się wymienić wszystkich, którzy zamieniali się w Pottera podczas ewakuacji w 7 tomie :-).
Ania, Basia i ja na prawda czy fałsz
karniak ładniak
Basia, me i bebo
W sobotę wstałam o jakiejś 14, bebo przyjechało, wykąpałyśmy się z dziewczynami i zaczęliśmy od spotkania Kury i sONIaka (?) i Seby i Eudial. Potem poszliśmy na obiad, a potem prosto na Avangariadę, której NIE BYŁO (duże, duże rozczarowanie ;[). Poszliśmy więc na konkurs cowboyski. Hehehe. Bebo brało w nim udział. I Anka. Baśkę na lasso złapali. Chlać (mniej lub bardziej skutecznie ;p) chlali. Slalom między beczkami odbyli. I pianę ubijali. Bebo niestety nie wygrało ;-), a Anka była nieco poza konkursem. Potem miał być konkurs cthulhowy, który RÓWNIEŻ SIĘ NIE ODBYŁ!!! No to już było mega rozczarowanie! Więc poszliśmy na lody — ja z bebem, dziewczyny ze swoimi nowymi bufetowymi przesiadywaczami. A potem to już bufet i kolejna nocka roboty :-).
Ana łapie Basię krowę
Basia krowa rączo zwiewa
Bebo łapie Basię
Bebo: kowbojski taniec
Wygląda epicko. Jak wsiowy przygłup ;p.
Anka daje radę ;p
Krowa ujeżdza człowieka. Slalomem.
Beb bije pianę
Wszystko fajnie wyszło, właściwie tylko jedna rzecz okołobufetowa była niefajna. Bardzo dużo kasy wydałyśmy na dekoracje,a nie uwzględniłyśmy tego wydatku w cenach potraw, więc ledwo ledwo nam się zwróciło! Ale jest ok :-). Dałyśmy radę. Z innych niefajnych rzeczy to względnie niefajna piczka roztropniczka i piczka mądraliczka, która zupełnie bez powodu była dla mnie niemiła :( :( :( :(. No dlaczego niektóre laski są dla mnie/nas niemiłe? Ja nawet jeżeli w ciągu pierwszych 30 sekund znajomości oceniam kogoś jako piczkę, której nie mam zamiaru lubić, nie jestem niemiła, przynajmniej nie otwarcie, ewentualnie w grę wchodzi jakieś obgadywanie za plecami, to wszystko! A jedna laska no, mało się jadem nie zakrztusiła ;/. Nawet mi się przykro zrobiło :(.
Na pocieszenie tęcza
I nasze głupie miny
Było jeszcze jedno zdjęcie epickie: ja i Ana z zaskoczenia. Ale tego czytelnikom oszczędzę ;p.
Tya, no i teraz najbardziej rozdzierająca moje błony (te od przepukliny, żadne inne) część Avangardy. Ieh ieh. Michał nie bywał długo, a ja zachowywałam się jak suczka, która ma cieczkę ;[. A to wszystko przez to, że już nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś mnie chciał prze... wy... poderwać ;-). A ja jestem małą głupią zakompleksioną dziewczynką łasą na komplementy... No i skończyło się KOLANOWĄ ZDRADĄ! Od 4,5 roku nie siedziałam W TEN SPOSÓB na obcych męskich kolanach. Taka zdrada! O ja suka! Bicza! Basia mi mówiła NIE DAJ SIĘ ZBAŁAMUCIĆ. Ale ja się dałam ;P. Na początku Basiak był moim sumieniem i szeptał mi do prawego uszka, że jak nie przestanę się tak zachowywać to mi da w mordę, co bardzo cenię :-) (mówienie, nie walenie po mordzie), ale i tak potem przestała, bo Michał stwierdził, że (parafrazuję) takie rzeczy podwyższają rynkową cenę jego towaru ;-), i wydał pozwolenie na kolanową zdradę. A jak się upewniałam czy mnie nadal lubi to wściekł się... że wysyłam do niego smsy w nocy. To się nazywa priorytety ;-). Anyway, troszkę żałuję, bo ta cała akcja z bałamuceniem mi trochę przewróciła w tej mojej pustej głowie, ale zaraz mi przejdzie. Poza tym to było miłe w ogólności. Naprawdę. Od eonów nikt (prócz Michała) mi nie dawał znać, że jestem cacy (albo raczej cyca, czołg, ha, ha, ha --'). Ich ich. Tak mnie to normalnie przekręciło, że dziś się cały dzień Ładna czuję :-). Ale ze mnie głuptak ;/. Chyba robię z igły widły...
Poza tym myślę, że to właśnie dzięki temu tak dobrze się bawiłam na Avangardzie. O dzięki Krzyżu ;p! Basiak mnie pilnował, żebym nie zrobiła nic zbyt hardkorowego, a bebo do tego podeszło z właściwym sobie poczuciem humoru ;-).
Chociaż troszeczkę żałuję. Kim bym była bez wyrzutów sumienia ;-)? Hehe, chodzą mi po głowie piosenki rożne, głównie "Spare me the details" (bez sensu!), "Careless whispers" (Careless whispers na kon-wen-cie tararararaaa, tararararaaaa!) i "Dumb" (w szczególności!). Nie ma żadnego ring na niczyim fingerze, ale "it would be fun to get some...". Poniekąd.
Teraz ja muszę bebciowi pozwolić wziąć na kolana jakąś miłą mangóweczkę. No, niech go jakaś zbałamuci, zapraszamy ;-). Ja zła nie będę. Po Avie nie mogę ;-). Hehehe, wiem, że bebo już ma jedną kandydatkę upatrzoną... ];D.
A Krzyża to może jeszcze kiedyś spotkam. I wtedy to ja będę bałamucić. ;-)
KWAKA BRAKOWAŁO NA AVIE!
A Fensira pozdrawiam. Za ten beton. To było celne.
:* i :*P!
Tuesday, July 07 2009
Avangarda V
posted @ 01:28 in [ Palantki kochana ]

07/07/09 at 02:04 PM
Wy na konwentach nie odstępujecie nas na krok i roztaczacie na kilometr aurę posiadania, więc kiepsko widzę ten rewanż. ;-)
Avangarda V07/07/09 at 04:24 PM
Ha, a masz! A będę Cię odstępować!
Avangarda VA co do aury posiadania — po prostu karm mnie czym innym ;p
07/07/09 at 11:39 PM
Karina - zd. pt. "I nasze glupie miny" - przeszlas sama siebie :D
Avangarda V07/08/09 at 12:28 AM
Dzięki (?) :D ;P
Avangarda VRzeczywiście udało się. Ja wyglądam jak jakiś duch, Baśka jak potwór z głębin, a Anka jak czarownica z dwoma zębami :D
07/09/09 at 04:13 PM
No bo bylismy na turnieju karcianego Cthulhu :) Przyjechalo do mnie Opole i poszlismy na konwent a pozniej grac na Guitar Hero i chlac wóde :P
Avangarda V07/10/09 at 12:21 AM
Ty pijusie konwentowy ;p. Ty bluźnierczy cyklopowy xD. Aaaach, jak skończę drugą część twilighta (lol) wracam do lovecrafta =*^w^*=
Avangarda V07/10/09 at 07:51 PM
Cóż... Karino, połowy słów tutaj zapisanych nie rozumiem, dlatego ponieważ iż jestem niereformowalnym ignorantem mangowcowym, ale z tego co zrozumiałam było łostro! Cały Karniak! A wracając do tego, że nie znam się na tym co robisz, to skwituję to, na czym się znam. ZAJEBISTA KIECA! Bardzo Ci w niej ładnie :P Pozdro czubasie!
Avangarda V07/11/09 at 01:28 AM
Hahaha, dzięki. Michał mówi na tą sukienkę GIEZŁO xD
Avangarda V08/31/09 at 03:01 AM
"KWAKA BRAKOWAŁO NA AVIE!"
Avangarda V:(