Na wstępie napiszę, że niestety nie naskrobałam nic wcześniej albowiem mi się karniak rozwalił i bebo mi dopiero teraz (no like wczoraj czy przedwczoraj) naprawiło.
W każdym razie tutaj będzie noteczka zmiksowana. Najpierw o naszej cudownej rocznicy a potem o planach na mniej lub bardziej odległą przyszłość.
No właśnie, eh eh — 29 marca stuknęło nam 5 lat. 5 lat! 29 marca 5 lat temu spóźniałam się na naszą pierwszą randkę :-) [tu można poczytac o tym jakim byłam wtedy debilem]. 5 lat! Jak to jest w ogóle możliwe? Tyle czasu.. Ciężko uwierzyć. Eh eh. Świętowaliśmy oczywiście ;p. Ino 28 marca. Poszłam wtedy z mamą do jej koleżanki. Miałam na sobie spoconą koszulkę, brudną bluzę i miałam tłuste włosy. Bebo mnie odebrało i mieliśmy iść na spacerek. A na spacerek poszliśmy na Starówkę. Na Bednarską, tam, dokąd poszliśmy na naszą pierwszą randkę. Naszej pierwszorandkowej herbaciarni TeaArt już tam nie ma, za to jest Na kłopoty Bednarska, czy coś w ten deseń. Poszliśmy tam (miejsce bardzo miłe i całkiem klimatyczne), zjedliśmy ubogą acz drogą sałatkę i wypiliśmy koktajl. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, poprzytulaliśmy się. Wtedy już wiedziałam, że nie będę mogła się za dobrze przygotować do poniedziałkowego seminarium ;-). Bebo takie przylepne było, że wiadomo było, że coś kombinuje ;p. W końcu wyciągnęło prezent — niezaręcznynowy pierścionek prezentowy. Foto na blipa poszło. Szafiry i diementy, fiu fiu bocianie :3. Śliczny :3. Nie zaręczynowy, ale taki, który mówi, że jestem jego. Otagowana xD. Oczywiście ja myślałam, że my idziemy na zwykły spacer, więc mojego prezentu nawet nie wzięłam xD. Nawet ładnie nie zapakowałam ani nic... Bebo dostało dopiero kiedy wróciliśmy do mnie domu. Zresztą przy pierścionku mój prezent był cienki. Kupiłam bebu perfumy, którymi pachniało na początkach naszego związku. Perfumy śliczne, które bardzo lubię, no cud miód ogórki ;3. Karniak lubi kiedy mężczyzna ładnie pachnie :3.
Ta nasza piąta rocznica zbiega się w czasie z naszymi bojami mieszkaniowymi. Lokatorzy z kawalerki się wyprowadzili, bebo już obejrzało. I się nie przeraziło :). Ja też się pozytywnie rozczarowałam. Myślałam, że mieszkanko się okaże malutki w porównaniu do tego, co pamiętam, a w sumie nie jest tak źle. Oczywiście lokatorzy zostawili syf i malarię, podarli NOWĄ kanapę, DOSŁOWNIE WSZYSTKO wali fajami i aż lepi się od brudu. No ale to jest do wysprzątania. W pokoiku jest do zrobienia malowanie i cyklinowanie — na razie myślimy nad kolorami. Kuchnia: mały remoncik po najmniejszej linii oporu — terakota już jest, jeno trzeba ją położyć, może zmienimy glazurę, odnowimy szafki, na ściany myślę nową tapetę damy, lodówkę dostaniemy starą mojej mamy, kupimy tam tylko kuchenkę i wyciąg. Łazienka jest z deczka obrzydliwa, ale na razie zrobimy jej tylko suwane drzwi, nie będziey tam nic ruszać, bo w lato administracja usuwa piecyki, więc będą kuli i zmieniali rury i takie tam, więc remoncik łazienki odkłądamy na po wakacjach. Buee 3 miechy w syfie xD, ale odkazimy se ;p. A, no i wymienimy drzwi wejściowe. I to w sumie tyle. Jest też opcja wyburzenia ściany pomiędzy pokojem a przedpokojo-kuchnią. Nad tym to się trzeba zastanowić. Są zalety: większa, jaśniejsza przestrzeń i takie tam. Są i wady: koszty, problemy techniczno-wykonawcze, zabralibyśmy sobie tym trochę cennych ścian. Zobaczymy. Ja myślę, że nie ma co wydawać kasy na fanaberie. Nie będziemy tam mieszkać 100 lat.
Eh, eh. Zmienia się u nas, zmienia. Po Świętach wchodzi wchodzi firma drzwiarska, wchodzi ekspert budowlano-remontowy — zobaczymy co kto powie.
Karniak ostatnimi czasy happy :3. I bebo dla nas takie dobre! Dzisiaj to mnie bebo ubrało tak jak JEMU się podoba :3. No on to ma gust :D. Prawie jak Doda ];>. Wygląda na to, że mnie bebo dalej będzie ubierało...
Saturday, April 03 2010
5 lat!
posted @ 02:23 in [ ...})i({... ]
Thursday, February 11 2010
Czejndżyz..
posted @ 22:14 in [ ...})i({... ]
Nadchodzą zmiany. Realna perspektywa wyprowadzenia się.
To będą dla mnie straszne 2 miesiące. ;_; Muszę się spiąć żeby studia w porę skończyć, bo mnie matka z domu nie wypuści.
Saturday, February 06 2010
Znowu PAcon
posted @ 02:46 in [ ...})i({... ]
Ech, Pacon awaits, chciałoby się napisać [sauce].
Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pa pa pa...
Pacon.. Tak, tak, na pierwszym paconie rozkwitła nasza znajomość.
Co się dokładnie stało można przeczytać TUTAJ.
PAcon to szczególny konwent. Tyle wspomnień. Czas na rozliczenia, podsumowania.
Ech ech ech. Tyle się zmieniło...
Wednesday, July 29 2009
Tak szybciutko
posted @ 01:01 in [ ...})i({... ]
Był Balcon. Nie byliśmy snobami i spaliśmy tylko w viproomie ;-). Materac mieliśmy, nie było tak źle. Mi się na Balconie podobało, a już totalnie podobał mi się bal imperialny. Cudownie było, świetnie się bawiłam. To było jak studniówka bez matury, jak wesele bez rodziny, CUDOWNIE!
Potem była audycja. To była masakra, więc nawet nie wklejam linka. Masakra!
Będę miała czas, to coś skrobnę.
Teraz tylko wkleję bebo.
Siebie wycięłam, bo wyglądam na tym zdjęciu jak krowi placek.

No patrzcie jaki on przystojny.
JASON STACKHOUSE normalnie ;3.
Btw wampir Eric (Alexander Skarsgard) w teledysku Lady GaGi wtf? Nom nom. Piosenka nie podbiła mego serca, ale teledysk jest prawdziwie przerażający, hm, może nie przerażający... niepokojący.
Wednesday, May 06 2009
1,5 k
posted @ 23:11 in [ ...})i({... ]
Eh, eh. Dziś stuknęło nam 1500 dni razem. To już 1500 dni. Czas tak szybko leci... A my nadal tacy piękni i młodzi ;p.
Bebo mi z okazji tej rocznicy zrobiło nawet półniespodziankę i mnie zabrało do, uwaga, BURGER KINGA! Hee XD.
Nom, nom. 1500 dni. Kupa czasu. Wszechburger związków. Bywa lepiej i gorzej, ale generalnie jest szczęśliwie. No i zbliżamy się do dni potencjalnie szczęśliwszych. Może. Chyba. Wolno, w każdym razie ;-).
Eh eh :* :* :*
Saturday, April 11 2009
Jak za staaarych dobrych czasów
posted @ 17:12 in [ ...})i({... ]
Kiedy Yanek układał słowa z dziedziny żeglarstwo, a ja miałam radości na tydzień, bo raz dokopałam Michałowi ;-)
Ok, radość nadal aktualna :D
Skrabelky
Wednesday, April 01 2009
Nom, nom, nom
posted @ 21:51 in [ ...})i({... ]
29 marca minęły nam cztery cudowne lata. Cztery lata od naszej kwaśnej pierwszej randki na Bednarskiej. Taaa...
Bywało różnie... Są dobre i złe rzeczy... Duże amplitudy dobowe mamy ;p, ale jesteśmy raczej szczęśliwi. I nawet teraz, kiedy w sensie ogólnym dobrze nie jest, między nami jest słodko...
Dobrze, źle, dobrze źle. Sama jestem ciekawa jak to się skończy ;D.
Cztery lata. ;3
Ich, ich, ich ;3.
Ech, ech, ech ;3.
Hm... ;3.
Pięć lat zaokrąglając w górę!
I teraz komu to zawdzięczamy, kto jest tak cierpliwy: ja czy Michał? ;-)
